Znajdująca się na prestiżowym, Szlaku Kulinarnym Podkarpackie Smaki Restauracja Bosko z Przemyśla (ul. Władycze 1) na dzień dobry zachwyciła mnie niebanalnym, przemyślanym wystrojem i arcyciekawą kartą menu. Szata graficzna plus proponowane dania z miejsca podjurgają kubki smakowe wytrawnego smakosza.
Szef Kuchni Maciej Łabuński, z dumą i błyskiem w oczach – który tak kocham u szefów kuchni; to 100 % gwarancja, że PYSZNIE ZJEM - opowiada o swoich początkach. Z absolutnej miłości do gotowania, swoją przygodę z kuchnią rozpoczął od dopracowywania autorskich burgerów. A że „dopieścił” ich perfekcyjnie, świadczy publikacja we wrześniowym miesięczniku KUCHNIA – lekturze obowiązkowej dla każdego sybaryty rozkochanego w dogadzaniu podniebieniu. I właśnie takie rozkosze z najwyższej półki tutaj znajdziecie.
Aksamitnie niebiański mus z wątróbek, wespół z chrzanem dereniowym; podawany jest z wypiekanym tutaj pieczywem (z czarnuszką), dosmaczany oliwą szczypiorkową. Po prostu niebo w gębie. A smarowidłem jest rewelacyjne masełko rozmarynowe…. Sam mus - zjawiskowo delikatny.
Ciekawostka; do ciepłego, wypiekanego na bieżąco proziaka Pan Maciek serwuje libański serek Labneh, sporządzany z jogurtu, który niezwykle udanie połączył z przemyskim dereniem. Oj, to słodziutki, trafiony eksperyment.
Trufle z kaszy gryczanej, ułożone na sałacie, plus rzodkiewka, pomidorki, czerwona cebula i humus jakiego nigdy w życiu nie jadłam – rewelacja! Co za smak, a w daniu przekrój różnorodnych tekstur. Sałata skropiona wybornym winegretem, posypana „barokowo” kryształkami grubej soli, ziarnami i kiełkami uroczo chrzęściła. Jedząc to danie czułam się… nieprawdopodobnie błogo, w pełnej szczęśliwości; chcąc oddać ten stan słowami, nasuwa mi się tylko jedno: kulinarny orgazm.
Kolejne danie – kaczka, z cudownie zrumienioną skórką, ułożona na „boczkowej” babce ziemniaczanej, polana sosem dereniowym…. Wow, pychota! Mięsko mięciutkie, obok twardawy karmelizowany burak – wyborna kompozycja.
Nie mogłam sobie odmówić kremu z dyni; zaintrygowało mnie szczególnie połączenie z masłem orzechowym. Okazało się fenomenalne. Gotowany z dodatkiem imbiru i soku pomarańczowego; odkrył dla mnie nowe przestrzenie dla dyni. Brawo Panie Maćku, co z wyczucie smaku!
I na koniec deser – tiramisu delikatnie alkoholizowane amaretto i mocno – jak lubię – nasączone espresso. Rozkoszszsznieee rozlewało się po podniebieniu. Mistrzowskie zwieńczenie BOSKO smakowania.
PS. A w karcie kuszą jeszcze burgery rewelacyjnie skomponowane i wyśmienite potrawy regionalne
Anna Drajewicz